Dominique
Weasley
1 stycznia 2002 roku.
stażystka zielarstwa.
1 stycznia 2002 roku.
stażystka zielarstwa.
Dominique dlaczego nie jesteś taka jak siostra? Weź przykład z Victoire. Dominique nie udawaj chłopca i przebierz się z tych ubłoconych spodni. Mogłabyś choć raz ubrać się jak dziewczyna. Twoja siostra to klasa sama w sobie, a ty? Złaź z tego drzewa natychmiast! Łokcie ze stołu! Ty mnie w ogóle nie słuchasz! Nie wiem w kogo ty się wdałaś. I odłóż to, słyszysz, bo jeszcze chwila a wyślę Cię do wujka Rona na całe wakacje! Nie mam już do Ciebie sił, kompletnie. Z kim się znowu włóczyłaś po nocach? Noktur to nie jest miejsce dla młodej damy! I zostaw wreszcie tego skrzata w spokoju! Nie, nie możesz trzymać w swojej szafie bogina, chochlika czy hipogryfa, sama zachowujesz się jak zwierze. Dziecko zjedz jeszcze, strasznie schudłaś, jak to Ci nie smakuje?! Naprawdę jesteś tak głupia by myśleć, że oswoisz dementora? Och Dominique...
Czyli życie czarnej owcy w rodzinie.
Dominique nigdy nie była tym dzieckiem, z którego rodzice powinni być dumni. Nie zdawała testów na wybitne, a powyżej oczekiwań było spełnieniem jej marzeń (nie licząc zielarstwa, ale to długa i zawiła historia, która zaczęła się od zwykłych chwastów) Zamiast tego sowy co rusz były witane jękiem w Muszelce, a wraz z nimi kolejne powiadomienie o szlabanie panny Weasley. Jeszcze jako dziecko sprawiała liczne problemy. Od wspinania na drzewa, po wdrapywanie się na dach czy uciekanie na klif. Może dlatego, że pełna klasy, powabności Victoire zawsze była stawiana jej za przykład, toteż przez siedemnaście lat życia, póki nie wyrwała się z jakże uroczej Muszelki, żyła z piętnem idealnej siostry, której momentami szczerze nienawidziła. To ona była zawsze tą dziewczęcą, idealną kopią matki, którą na ulicy pokazywano palcami, to ona była córeczką tatusia, a młodsza siostra musiała pogodzić się z drugoplanową rolą. Oczywiście, rodzice darzyli je równą, jakże szlachetną miłością, której jednak sama rudowłosa panienka Weasley czasami nie dostrzegała. Od zawsze więc była pyskata, zbyt głośna, zbyt śmiała, zawsze zbyt. Chłopczyca, którą ojciec próbował nauczyć gry w Quidditcha, zaś matka próbowała wcisnąć w sukienkę. Nienawidząca tego, że w jej krwiobiegu występuje krew wili, w całej, powtarzam w CAŁEJ jednej ósmej, na bogato prawda? Jednak to wystarczy by wyglądała olśniewająco, nawet gdy jest po łokcie ubrudzona ziemią. Nie pałająca zbyt wielką radością w obliczu zjazdu rodzinnego, bardziej przypominającego cykr, bądź zoo i małpy na wybiegu. Nie umiejąca wytłumaczyć kochanej babci Molly, że jej ciasto czekoladowe jest pyszne, ale niestety nie zostało już dla niego miejsca w jej żołądku, wierna kompanka wujaszka Georga`a w robieniu kawałów, utrapienie kochanej mamusi, zupełne przeciwieństwo siostry idealnej. Panna "Hej, a może pogramy w grę, w której wy wszyscy zapomnicie, że istnieje i dacie mi wreszcie spokój?!", nie potrafiąca utrzymać swych emocji na wodzy, przypominająca tykającą bombę zegarową, wulkan minutę przed wybuchem. I hej! Nie, to porównanie nie pojawiło się tu przez jej rudą czuprynę. To już dyskryminacja i brak szacunku wiesz? Osóbka spostrzegawcza, wytknie Ci każdy najmniejszy błąd jeśli Ci nie lubi. Potrafiąca być miłą, uroczą istotką, niemal aniołkiem, gdy tylko najdzie ją taka ochota, a czasami nachodzi jeśli w pobliżu nie ma nikogo z kochanej rodzinki. Maltretująca swych kuzynów poprzez nieustannie przytulanie ich, szturchanie, dźganie palcem w żebra, śpiewanie, piszczenie, gadanie, skakanie, ciągnięcie za rękaw, słodkie oczka, udawany płacz, potok słów, którego nie da się zrozumieć. Przygryzająca dolną wargę gdy się denerwuje, czasami przeklinająca, panicznie bojąca się mioteł, mała dziewczynka, która próbuje nie zginąć w natłoku porównań do panny idealnej, którą mimo wszystko kocha miłością bezgraniczną. Płacząca, gdy przestaje radzić sobie ze złością, szczera do bólu, często tym samym innych raniąca. Dla osób, które ją znają, naprawdę znają, urocza, miła, słodka, opiekuńcza, czuła, dziewczyna do tańca i do różańca. Jednak cóż poradzić na to, że rude jest po prostu wredne, a to zostało już dobitnie udowodnione naukowo?
Nie, jeśli myślisz, że wygląda jak typowa wila, zachwycająca swymi jasnymi, długimi włosami, wila, która gości w snach mężczyzn, to grubo się mylisz, albo masz na myśli drugą z córek Billa i Fleur. Ona wdała się zdecydowanie w rodzinkę od strony ojca. Poniekąd pod względem charakteru również, ale o tym była już mowa. Panienka Weasley nie wyróżnia się niczym wśród tłumu rudych czupryn, jakie są plagą jej rodziny, choć jej są nieco bardziej "pomarańczowe" jeśli człowiek intensywniej im się przyjrzy. Oprócz tego, że lśnią bardziej niż powinny, ba, pewnie nawet odbijają promienie słoneczne, to nie dzieje się z nimi nic nad czym można się zachwycać. Reszta to już czysta formalność. Szczupła sylwetka, figura godna pozazdroszczenia, średnie piersi, wcięcie w tali, długie nogi skrywane wiecznie pod spodniami. Niebieskie, intensywnie niebieskie oczęta, przyozdobione wachlarzem długich, gęstych rzęs, pełne, czerwone usta, często pogryzione do krwi. Metr siedemdziesiąt uroku, który najchętniej oddałaby cyganom za darmo, ale nie można mieć wszystkiego prawda? Musi się więc pogodzić z tym, że odbicie w lustrze, niemal zawsze będzie perfekcyjne.
___
wiem, że karta jest okropna, ale ją poprawie. na zdjęciu Deborah Ann Woll. Chętna na wszystko, Dominique naprawdę nie gryzie, a nawet jeśli to ją zaszczepili.





























































